Zakończyłam 9 miesiąc – aż trudno w to uwierzyć

Gdyby miesiąc temu ktoś mi powiedział, że dzisiaj jeszcze będę z brzuchem chodzić to bym go wyśmiała. Marzyłam o tym, ale było to co najwyżej w sferze marzeń

Zakończyłam 9 miesiąc

Trudno w to uwierzyć. Dwa tygodnie temu lekarz stwierdził, że prawdopodobnie niedługo urodzę. Właściwie nikt nie wierzył, że dotrwam do nowego roku. Pierwszy syn wcześniak. A teraz od 11 tc ciągłe wycieczki do szpitala. Od września pierwsze skurcze. Od listopada zaczęło robić się rozwarcie. Ilość leków które momentami brałam była masakryczna.

Co mogę napisać o 9 miesiącu? Był bardzo męczący. Każdego dnia o każdej porze byłam gotowa na to, że poród może się rozpocząć. Póki co nie rozpoczął się. Wszystko mnie boli – z kręgosłupem na czele. Nerki czasami dają tak popalić, że cały dzień leżę w łóżku i nie wiem co ze sobą zrobić. Dzieciaczek wali kończynami wszędzie gdzie się da. Czasami mam wrażenie, że zrobi mi dziurę w brzuchu i przez nią wyjdzie. Czasami mam wrażenie, że zaraz wystawi rączkę na zewnątrz. A czasami próbuje zmiażdżyć mi organy wewnętrzne i muszę mu zwracać uwagę, że tylko wynajmuje mój brzuch i chcę go za kilka dni odebrać z powrotem w stanie zdatnym do użytku.

No właśnie chcę go odzyskać. Choćby w tej chwili. Chcę położyć się spać na brzuchu, chcę widzieć moje stopy jak stoję, chcę zmieścić się na wadze u położnej bo ostatnio niestety kiepsko z tym, ledwo utrzymuję równowagę bo brzuch mi się nie mieści 😉

Zakończyłam 9 miesiąc – czy mogę powiedzieć coś pozytywnego o tym czasie?

No cóż. Mam teraz niezły trening przed ponownym macierzyństwem. Takie życie w zawieszeniu bez możliwość zaplanowania czegoś jest bardzo edukacyjne. W końcu przy trójce dzieci marna szansa, żebym miała możliwość zaplanować cokolwiek. O dotarciu w zaplanowane miejsce o zaplanowanym czasie w ogóle chyba nie jest możliwe. W końcu nigdy nie da się przewidzieć kiedy maluszek zachoruje, starszy będzie miał bunt nie wiadomo o co, a najstarszy uzna, że wyjcie z mamą to obciach. No obciach, bo właśnie zaczyna sam do szkoły chodzić. Pewnie lada moment jak się z tym oswoję to zacznie też sam wracać.

Kiedy powiedziałam mu, że do szkoły idzie sam to wyszedł z domu szybciej niż kiedykolwiek, tak, że ledwo zdążyłam mu powiedzieć, że dzisiaj obiadu nie ma w szkole. A tego że na drugiej lekcji miał świetlicę to chyba w ogóle nie usłyszał.

Wygląda na to, że teraz czeka mnie bardzo przełomowy czas. Tak wiele zmian i nowości.

Co pozytywnego jeszcze się działo? No więc przeszłam powoli na tryb snu przerywanego i nieregularnego. Kolejna rzecz która mi się na dniach przyda. W końcu wiadomo, że przy noworodku śpi się tylko wtedy kiedy nadarzy się odpowiednia okazja. A jak nie ma okazji to się nie śpi.

Co jeszcze? Jedzenie. O przeróżnych godzinach. Czy to w dzień czy w nocy. Diabli wiedzą kiedy głód poczuję. A kto to może wiedzieć kiedy na widok jedzenie nie zwymiotuje. Ostatnio w ogóle jem chyba za karę, żeby z głodu nie umrzeć. Ma to swoje zalety. Może nie przytyję już więcej.

Skoro zakończyłam 9 miesiąc chcę w końcu zacząć rodzić!

No mam już dosyć. Chcę w końcu rodzić!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *