Skurcze Braxtona-Hicksa – jak wyglądają

Nie będę Wam tłumaczyć co to są skurcze Braxtona-Hicksa, bo o tym możecie przeczytać w chyba każdym poradniku dla przyszłych rodziców, ewentualnie w internecie. Skupię się na tym jak to wygląda u mnie, bo wiem, że niejedna z Was dziwi się, że jeszcze nie trafiłam na porodówkę.

Skurcze Braxtona-Hicksa

To nie są skurcze porodowe i w zasadzie nie powinny przyczynić się do postępu porodu. Nie zmienia to faktu, że według lekarza u mnie wszystko jest już gotowe i mogę rodzić.

Jak wygląda u mnie taki skurcz?

Pojawiają się w każdej możliwej sytuacji. Czasami jak leżę, czasami jak siedzę innym razem jak robię zakupy, albo próbuję ogarnąć dzieciaki. No to w sumie nie odróżnia ich od porodowych. Porodowe też potrafią sobie dziwne momenty wybierać.

Początkowo czuję lekkie napinanie brzucha. Ten etap prawdopodobnie często mija niezauważony. Jednak napięcie rośnie. Spina się cały brzuch. Skłamałabym narzekając na ból. Jest to całkiem przyjemne uczucie. Im bliżej szczytu takiego skurczu tym serce zaczyna mi mocniej bić. Pamiętacie to uczucie jak na ulicy mijałyście chłopaka który Wam się podoba? No to o takim przyspieszeniu bicia serca mówię. W pewnym momencie przyspiesza też oddech. Ból staje się silniejszy, a przy okazji jest coraz przyjemniej. To genialny moment aby trenować rozluźnianie całego ciała przed porodem. Po osiągnięciu szczytu wszystko powoli się uspokaja.

Bardzo lubię skurcze Braxtona-Hicksa

Z jednej strony są bardzo przyjemne w mojej sytuacji (chociaż nie pamiętam żebym właśnie tak je odczuwała w poprzednich ciążach). Z drugiej strony są świetnym treningiem rozluźniania się przed prawdziwym porodem.

Skurcze Braxtona-Hicksa są też pewnym niebezpieczeństwem

Ponad 7 lat temu, kiedy byłam w ciąży z pierwszym synem prawdopodobnie pomyliłam te skurcze z porodowymi. Mam tą wątpliwą przyjemność, że takie skurcze pojawiają się u mnie co 5 min przez wiele godzin. W 32 tc po dłuższym czasie kiedy skurcze pojawiały się co 2-4 minuty wybrałam się do szpitala. Wtedy byłam pewna, że rodzę i z pełnym zaangażowaniem błagałam wszystkich żeby to zatrzymali. Nie z bólu, a ze strachu przed przedwczesnym porodem. Oczywiście wszystko udało się uspokoić. Leżałam w łóżku do dnia porodu – a właściwie przez kolejne 3 tygodnie, bo tylko tyle udało nam się wytrwać dalej.

Skurcze kiedy jechałam w 35 tc do szpitala nie dawały mi żadnych wątpliwość. Nie chciałam rodzić wcześniaka, ale wiedziałam, że tego już się zatrzymać nie da. Na szczęście jak na wcześniaka synuś był zdrowym dzieckiem, co było o tyle istotne że rodziłam w szpitalu I stopnia referencyjności bo nie było czasu na przewiezienie nas gdzieś indziej. Wczoraj skończył 7 lat 🙂

Skurcze Braxtona-Hicksa robią sobie jaja z wielu kobiet

Jeśli pojawiają się co 10 minut to pół biedy. Większość je zignoruje i będzie czekała w domu aż staną się częstsze, a potem ze zdziwieniem zauważają że znikają.

Jednak u mnie występują co 5 min, czasami częściej i potrafią tak jak ostatnio rekordowo trwać 5 godzin. Wiele kobiet w takiej sytuacji jedzie do szpitala, bo przecież zaraz urodzą. Na miejscu okazuje się jednak że ledwo dochodzą do 2 cm rozwarcia, a po kilku godzinach słyszą o braku postępu porodu i niestety czasami może się to skończyć wywoływaniem porodu na wszelkie możliwe sposoby. A przy odrobinie szczęścia po prostu zostawienie w szpitalu na obserwacji.

Lubię je, ale trochę mnie denerwują

Nie da się ukryć, że lubię te skurcze i sprawiają mi przyjemność. Jednak doprowadzają mnie czasami do szału. Często zastanawiam się czy nie powinnam jednak jechać do szpitala. I pewnie dawno już bym to zrobiła, ale panicznie boję się niepotrzebnych interwencji medycznych. Wcześniejsze porody miałam szybkie i prawie bezproblemowe, nie chciałabym za trzecim razem wkopać się w szereg interwencji które mogłyby przynieść więcej szkody niż pożytku.

Skurcze porodowe są inne

Tylko że jeśli nie ma się doświadczenia to skąd wiedzieć jak je rozpoznać. Otóż napiszę to co każdy powtarza, ich się nie da pomylić. Powodują u nas pewien poziom aktywizacji. Sprawiają, że chcemy działać, jechać do szpitala, lub przygotowywać sobie miejsce do rodzenia w domu. Skurcze przepowiadające nie działają na nas tak silnie 🙂

Jedno przemyślenie nt. „Skurcze Braxtona-Hicksa – jak wyglądają”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *