My się zimy nie boimy

Przyszła jesień, robi się coraz chłodniej.

Jednak nie jest to czas aby ograniczyć spacery z dzieckiem.

Kiedy mój pierwszy synuś się urodził była zima i lekarze zabronili mi wychodzić z domu. Pierwsze spacery mogły się odbyć dopiero jak miał ponad trzy miesiące.

Jak dziś pamiętam jak z wózkiem zapuściłam się do parku ekologicznego w Śremie. To były roztopy, temperatura około zera. Gdzieniegdzie ślady po topiącym się śniegu. Miejscami błoto. Jak już w nie wjechałam to nie byłam świadoma tego że będzie gorzej. Liczyłam, że zaraz się skończy i będzie dalej fajna droga. Myliłam się, było coraz gorzej. No ale jak już tyle zaszłam to chyba się to w końcu skończy, przecież nie będę się cofać.

No to sobie objechałam nasz cudowny park. W tym miejscu pozdrawiam mojego kochanego męża. Tak te całe ubłocone koła i jakieś badyle wkręcone w koła to po tym spacerze. Pamiętam że wyczyszczenie tego było dla ciebie niezłym wyzwaniem 😉

Ale nie o tym miał być wpis. Po protu nie chciałam wyjść na chustoterrorystkę i pokazać, że też posiadałam wózek 😉

Bardzo szybko okazało się że spacery z wózkiem to nie jest to co moje dziecko lubi najbardziej. Za to przebywanie poza domem to było to co jego mama lubi najbardziej i musieliśmy znaleźć kompromis. Tym kompromisem została oczywiście chusta. W taki sposób całe lato przelatałam z dzieckiem w chuście. No ale nie zawsze jest super ciepło. Czasami jest deszcz, wiatr, śnieg i inne niedogodności.

Oczywiście deszcz jest najmniejszym problemem, wystarczy parasol i można wyjść z domu. Nie trzeba trzymać dziecka pod folią podczas spaceru. Dziecko przyzwyczaja się do deszczu i wilgotnego powietrza. Nigdy nie byłam zwolenniczką wożenia dziecka pod folią, aczkolwiek zdarzyło mi się to kilkukrotnie. Półroczne dziecko nie potrzyma sobie nad głową parasola, a pozwalanie mu moknąć nie jest w moim stylu więc folia nie była tylko niepotrzebnym gadżetem, zdarzało się jej używać. Ale najczęściej jednak wychodziliśmy w chuście i z parasolem.

Robi się chłodniej. Noszenie dziecka w chuście ubranego w kurtkę i zakładanie go na naszą kurtkę nie jest dobrym rozwiązaniem. Przynajmniej w przypadku małych dzieci, które i tak jeszcze nie czują potrzeby samodzielnego przemieszczania się. Przede wszystkim grube ubrania powodują to że nie dociągniemy chusty prawidłowo. W foteliku samochodowym nie przewozimy dziecka w kurtce puchowej – prawda? Podobnie jest z chustą. Dlatego przydają się na przykład swetry z okresu ciąży. Dziecko i siebie ubieramy normalnie i dopiero po zamotaniu zakładamy sweter na nas oboje. Jak sweter jest z golfem to zdarzało mi się go zapinać do samej góry 🙂 Wtedy głowa była zakryta i tylko nóżki dyndały dołem. Nie zalecam tego w przypadku spacerowania w okolicy ruchliwej drogi. Kierowcy mogą się zagapić i spowodować wypadek, za to na spacer do parku jak najbardziej. Do dzisiaj pamiętam jak po urodzeniu młodszego syna poszłam z nim w chuście pod sweterkiem odebrać starszaka z przedszkola. Sąsiad zapytał mnie kiedy rodzę – a ja odpowiedziałam, że miesiąc temu i odpięłam lekko sweter żeby pokazać maluszka.

Wraz z obniżaniem się temperatury na zewnątrz postępujemy podobnie. Przydaje się kurtka czy płaszczyk ciążowy. Jeśli nie posiadamy to słyszałam, że świetnie sprawdzają się kurtki mężów 😉

Oczywiście kiedyś trzeba było kombinować. Jak nosiłam pierwszego chuściocha to nie było jeszcze tak wielu świetnych gadżetów ułatwiających pokonywanie barier pogodowych. Wtedy trzeba było być pomysłowym. Dzisiaj wystarczy trochę pieniędzy i można wyglądać fajnie, modnie i jeszcze nosić dziecko. Jest wiele firm produkujących odzież do noszenia dzieci. W tej chwili już sama nie potrafię wymienić ile ich jest. Jest też wiele mam które w warunkach domowych szyją cuda.

Niedawno na facebooku mogliście obaczyć jak czwarty rok śmigam w kurtce dla dwojga. Nadal jest nam dobra 🙂 Tak mój trzylatek się zmieścił 🙂 Tak było nam wygodnie 🙂 Problemem było tylko wejście do sklepu bo chciał nieść koszyk, a ja nie chciałam się rozbierać na te kilka minut. Na co dzień oczywiście chodzi sam, natomiast do przedszkola i z powrotem muszę go jednak nosić 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *