Pożegnałam 8 miesiąc ciąży – ostatnia krzywa

W zasadzie 8 miesiąc ciąży upłynął mi całkiem spokojnie. Nawet nie najgorzej się czułam. No dobra – snu potrzebuję tyle co podręcznikowy noworodek. Dlaczego właściwie podręczniki nie uwzględniają dzieci HNB? Chyba dlatego, że nikt nie powie, że chciałby spać jak HNB 😀

8 miesiąc ciąży

to najwyższy czas, aby zacząć przygotowywać się do porodu. Albo przynajmniej zacząć myśleć jak się przygotować. Oczywiście od strony technicznej – torba do szpitala, plan porodu, wyprawka. Bo od strony psychicznej to kończąc 8 miesiąc ciąży wypada być już gotowym do porodu, a nie powoli zaczynać panikować.

No dobra. Przez całą ciążę wydawało mi się, że jestem gotowa żeby rodzić. Nie bałam się niczego. W końcu to dla mnie żadna nowość. Znajomy szpital, znajomy personel (w końcu swoje w tej ciąży odleżałam w szpitalu), jak przebiega poród też z doświadczenia wiem. Jednak ostatnie kilka dni sprawiło, że zaczęłam panikować. Tylko ja właściwie nie panikowałam bo bałam się porodu. Nie, ja panikowałam, bo wiem, że na poród jest jeszcze za wcześnie.

Otóż według lekarza muszę wytrzymać jeszcze do soboty.

Według mnie też muszę jakoś wytrzymać do tej soboty – mam za wiele nie zamkniętych spraw. Więc bardzo proszę o trzymanie kciuków aż do 9 grudnia. Potem niech się dzieje co chce. Od tego dnia odkładam wszystkie leki które biorę. Od tego dnia też mam zgodę na poród w Śremie bez strachu, że ktoś wpadnie na pomysł żeby mnie do Poznania zawieźć – tak obiecał mi mój lekarz. Dzień wcześniej powinnam też odebrać wyniki GBS – jak mają mnie faszerować antybiotykiem to chcę wiedzieć dlaczego, a nie profilaktycznie 😉

Pomimo dwóch godzin skurczy co 5 min szyjka mi się nie skróciła. Pisz o tym ponieważ następnego dnia rano przed wizytą u lekarza prawie ryczałam ze strachu że jednak się skróci i dostanę skierowanie do szpitala. Póki co mam tylko odpoczywać i czekać na ten magiczny dzień 9 grudnia.

Z jednej strony chciałabym już urodzić – znaczy się za kilka dni jak wszystkie sprawy pozamykam. Z drugiej strony często słyszy się, że kobieta najpierw jest faszerowana lekami żeby nie urodziła, a jak odstawi leki to jakimś trafem nic się nie dzieje i w końcu rodzi po terminie. Także może urodzę dopiero w styczniu. Pożyjemy zobaczymy.

Jak się czuję?

Jak kobieta pod koniec ciąży. 8 miesiąc ciąży to czas kiedy dopadają nas wszelkie niedogodności związane z naszym cudownym stanem. Tak więc, kręgosłup odmawia posłuszeństwa, po prostu boli. Niezależnie w jakiej pozycji śpię, jakoś nie mogę znaleźć takiej która pozwoliłaby na to aby kręgosłup odpoczął. Jakby nie patrzeć dźwiga teraz duży ciężar. Tak jak na początku była panika, że nic nie przytyłam, tak teraz nadrabiam zaległości – i to z nawiązką. Więc już teraz wiadomo, że czeka mnie walka z nadprogramowymi kilogramami bo ciąża nie waży tyle co ja przytyłam 🙂 Ale co tam, z trójką dzieci szybko schudnę. Jest ktoś zainteresowany wpisami o tym jak wracam do formy po ciąży? Mam 15 kg na plusie i może jeszcze miesiąc tycia 😉

Oprócz kręgosłupa już od samego początku dokucza mi biodro. Dzięki niemu obrócić się z prawego boku na lewy jeszcze jakoś jestem w stanie. Natomiast z prawego na lewy niestety już nie za bardzo. Zawsze jest to duże wyzwanie i muszę wykorzystywać parapet albo oparcie od tapczanu. Dobrze, że ręce mam nadal dosyć silne i jestem w stanie się nimi podciągnąć.

Jestem też na tyle sprawna, że wywinięcie orła na szkolnym korytarzu skończyło się większym stresem obserwatorów niż moim bólem. Szczególnie duże wrażenie na osobach które mnie obserwują wywiera to jak jestem w stanie sprawnie wstawać z podłogi. Tak, buty często ubieram siedząc na podłodze. Nie ma to zbyt wiele wspólnego ze wstawaniem bez brzucha, ale jak się dobrze obrócę na czworaki to potem już wstaję bez problemu 😉

Zgaga

Normalnie tej zołzie to się należy oddzielny akapit. No nienawidzę jej. Kiedyś męczyła mnie tylko popołudniami. Teraz już od samego rana daje mi w kość. Ba, często też nie pozwala mi się wyspać, bo męczy mnie niemiłosiernie. O ile w pozycji siedzącej jeszcze da się jakoś żyć, o tyle kiedy kręgosłup nie daje rady i muszę się położyć zaczyna się koszmar. Kiedy się nasila? Ano wtedy kiedy moje dzieci dają mi największy wycisk. Kiedy dotyka ich słuch wybiórczy i nie słyszą tego co mówię, więc zaczynam mówić głośniej. Wtedy cierpię najbardziej, a oni nadal są głusi. Byliśmy nawet u laryngologa i audiologa. Ze słuchem wszystko ok. No cóż pozostają kajdanki i knebel żeby ich uspokoić, tylko to niezbyt dostępna metoda. Ale przynajmniej żeby się trochę uspokoić mogę sobie wyobrazić, że ich obezwładniłam. Szkoda, że jak otwieram oczy oni dalej demolują mi mieszkanie.

8 miesiąc ciąży

to również czas kiedy wypadałoby liczyć ruchy dziecka. Przyznaję się, że w trzeciej ciąży nie chce mi się w to bawić. Aczkolwiek w ciągu dnia wielokrotnie zwracam uwagę na to czy czuję moją małą ośmiornicę. Tak ośmiornicę, ponieważ rozpycha się tak, że mam wrażenie, że ma więcej niż cztery kończyny 🙂 Jest to dla mnie nowe odczucie, ponieważ każde moje dziecko wykazuje zupełnie inną aktywność w brzuchu i jest to zgodne z ich temperamentem po narodzinach 🙂 Jak się uda to przed końcem roku powstanie wpis o tym jak poruszały się moje dzieci i jaki to ma związek z ich temperamentem. Póki co dzisiaj możecie się pobawić w obstawianie czy urodzę w grudniu czy w styczniu. Ciekawe ilu osobom uda się utrafić 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *