Poród jaki był powie tylko kobieta

Na pierwszym zjeździe Studium dla Doul miałyśmy ciekawe zadanie. Dzięki niemu mogłyśmy zrozumieć coś bardzo ważnego. W ogóle dowidziałyśmy się wtedy bardzo wielu ważnych rzeczy. O tym czy poród był dobry czy nie powiedzieć może kobieta.

Najpierw opowiedziano nam poród który wydawać by się mogło, że powinien być szczytem marzeń każdej kobiety. Naturalny, z fajną położną, ze wspierającym mężem, praktycznie bez farmakologii. Słuchanie o tym porodzie było fajne. Wtedy sobie pomyślałam, że zazdroszczę tej kobiecie że tak fajnie urodziła.

Później usłyszałyśmy o porodzie wywoływanym. Przedłużającym się. Znieczulenie średnio wiedziało jak ma działać. Ostatecznie skończyło się cesarką.

Który poród był dobrym porodem, a który nie?

Ja to wiedziałam. Pamiętałam jak położna opowiadała mi o niedawnym porodzie przy którym była. Był identyczny z drugim opisem. Położna znała ją jeszcze ze szkoły rodzenia, pamiętała że marzyła o porodzie z pierwszego opisu. Natomiast dziewczyna była zachwycona. Następnego dnia w ogóle zapomniała co się działo dzień wcześniej. Nie to żeby jej ciało nie poczuło cesarki. Było jej ciężko, ale uznała że to naturalna konsekwencja po porodzie. Pomimo ograniczeń ruchowych jej dusza tańczyła po pokoju. Była zachwycona dzieckiem, nie mogła przestać na nie patrzeć.

No cóż, a pierwszy opis. Dosyć pretensjonalna to była mama. Dała radę bez znieczulenia, ale w sumie żałuje że się na nie nie zdecydowała. Bolało strasznie. Więcej nie zdecyduj się tak męczyć. Poza tym położnej to w sumie za wiele przy niej nie było. I gdzie do choinki był lekarz!

Widzę właśnie jak ją oceniacie. Miała fajny poród i jeszcze narzeka, wiele mogłoby jej pozazdrościć. Tylko że to nie był jej wymarzony poród. Ona pragnęła czegoś innego. Ona nie czuła tej magii porodu, dla niej było to coś co trzeba przeżyć. A najlepiej żeby ktoś to za nią przeżył.

Poród nie jest dla kobiety tym co widzi otoczenie. Poród jest dla niej tym co ona widzi.

Nasze społeczeństwo uważa, że kobieta po porodzie powinna w pewien konkretnie określony sposób się zachowywać. Tylko co jeśli kobieta czuje się inaczej niż powinna.

Poród? Ból porodowy? – przecież to się w końcu kończy – zapomnisz

noworodek? jaki kosmita? przecież on wygląda jak ósmy cud świata

zmęczona jesteś? – nie przesadzaj, lżysz sobie w łóżku cały dzień z tym dzieckiem, czym ty się męczysz? Ryczy cały dzień? A na co ty liczyłaś? Każdy przez to musi przejść.

traumatyczny poród? nie przesadzaj – ciesz się że dziecko żyje

Tak łatwo przychodzi ocenianie innych przez pryzmat swoich własnych doświadczeń. Tak trudno zrozumieć co ktoś czuje nie będąc nim. A zaakceptować czyjeś uczucia jest łatwo czy trudno? Nie wiem, dla każdego pewnie inaczej. Jednak uważam, że warto zamiast oceniać przynajmniej pozwolić drugiej osobie czuć to co czuje,, a nie próbować jej wmówić że czuje coś innego, lub że nie może czuć tego co czuje bo to niezgodne z tym co jest powszechnie przyjęte.

Pierwsze dziecko rodziłam ponad 6 lat temu. Od tego czasu wizja tego jak przebiegał mój poród zmieniała się wielokrotnie. Początkowo była to dla mnie straszna trauma, czułam się poniżona, miałam utrudniony pierwszy kontakt z dzieckiem. Z czasem jednak po tym jak wielu osobom opowiedziałam o tym co czułam, oswajałam się z tym co przeżyłam. Miałam to szczęście, że znajdowałam słuchaczy, którzy słuchali, a nie oceniali. Wiele z tych osób na prawdę powiedziało coś co mi pomogło, mimo że dla nich to były proste nic nie znaczące słowa, dla mnie znaczyły wiele. Dzisiaj po tak wielu latach, mój pierwszy poród wspominam mimo wszystko dobrze. Nie jest to poród marzeń i nic nie sprawi że zacznę uważać że takim był, ale jestem całkowicie pogodzona z tym jak przebiegał. Nie mam już żalu do lekarza ( no dobra czasami jeszcze zdarzy mi się o nim źle powiedzieć ), reszty personelu na szczęście nie zidentyfikuję 😉 Ale z perspektywy czasu było to dla mnie doświadczenie i motor do działania. Do kolejnego porodu przygotowałam się o wiele lepiej.

To bardzo ciekawe jak z perspektywy czasu myślenie o różnych wydarzeniach w naszym życiu się zmienia. Jak to co dzieje się obecnie wpływa na to jak odbieramy nasze dawne przeżycia. Jak dobrze kiedy dojrzewamy do tego, aby zaakceptować to czego wcześniej zaakceptować nie potrafiliśmy. Jak dobrze kiedy udaje nam się osiągnąć wewnętrzną równowagę, tylko po to aby jakieś wydarzenie w życiu spowodowało rozchwianie w emocjach, które znowu trzeba uporządkować. Które znowu trzeba doprowadzić do stanu równowagi naszego umysłu, żeby znowu wszystko się zawaliło, aby znowu odbudowywać to.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *